Cheat meal - dieta pudełkowa Warszawa

CHEAT DAY

Od zarania dziejów wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Dieta nieodmiennie wiąże się z wykluczeniem z jadłospisu kilku ulubionych przysmaków. Dla jednych oznacza to drobne wyrzeczenia, dla innych srogie katusze, jednak każdego w pewnym momencie nachodzi pokusa, by sięgnąć po to, co teoretycznie jest niedozwolone. Ale okazuje się, że niekoniecznie musi to oznaczać wygnanie z raju. Wiele argumentów przemawia za tym, by od czasu do czasu pozwolić sobie na małe odstępstwo od diety, na dzień drobnych oszustw, czyli na tzw. cheat day.

Świadomość, że po tygodniu ścisłego przestrzegania diety i intensywnych treningów czeka na nas nagroda w postaci pucharka tiramisu albo solidnej porcji belgijskich frytek stanowi nie lada motywację, poprawiając humor i stymulując do dalszych starań. Same smakołyki zaś dostarczają paliwa do spalenia podczas ćwiczeń. Spełniając od czasu do czasu zachcianki rozładowujemy napięcie i frustracje wynikające z reżimu treningów i diety. Bo, niestety, jakkolwiek nie staralibyśmy się urozmaicić nasz jadłospis, po pewnym czasie znuży nas konieczność trzymania się pewnych ram, i wtedy z utęsknieniem będziemy wyglądać cheat day jako antidotum na nudę. Dzień oszukiwania to też wygodna opcja dla osób wybierających się na spotkanie towarzyskie lub rodzinne, którego centralnym elementem jest wspólny posiłek.

Jest też inny, poparty naukowo, argument za praktykowaniem cheat day, związany z poziomem leptyny. Leptyna to hormon wytwarzany przez komórki tłuszczowe, którego ilość we krwi informuje mózg o zasobach energetycznych organizmu. To właśnie ta substancja sygnalizuje, że głód został zaspokojony i czas najwyższy wstać od stołu. Utrzymujący się niski poziom leptyny powoduje narastanie głodu, które w skrajnych przypadkach może skończyć się bolesnym w skutkach niekontrolowanym obżarstwem. Dodatkowo, podczas stosowania diet niskokalorycznych poziom leptyny spada, a mózg przestawia procesy życiowe na ograniczone obroty, co oznacza między innymi spowolniony metabolizm i mniej energii na trening. Podobnie dzieje się z hormonami tarczycy. Restrykcyjne diety prowadzą do zmniejszenia ich wydzielania i wolniejszej przemiany materii. Odwrotny zaś jest przypadek greliny, substancji wydzielanej w żołądku, zwanej też hormonem głodu. Przy ograniczeniach ilości przyjmowanych pokarmów uwalnia się więcej greliny, co z kolei pociąga za sobą nadmierne łaknienie i dążenie do poszukiwania i dostarczenia organizmowi pożywienia. Cheat day pomoże utrzymać pożądany poziom wspomnianych hormonów i zmniejszy ryzyka związane z ich spadkami lub skokami.

Mimo wszystko należy pamiętać, że choć przyjęło się mówić, że jak kraść, to miliony, jak kochać, to księżniczki, to oszukiwać na diecie jednak należy z głową. Wielu ekspertów podkreśla wyższość cheat meal, czyli oszukańczego posiłku, nad dniem oszukiwania. Inni radzą, by małe oszustwo dokładnie zaplanować i rozkoszować się nim wszystkimi zmysłami, dbając o oprawę, okoliczności i treść, stanowczo przekreślając opcje typu popcorn podczas seansu kinowego. Sensowna jest też sugestia, by unikać wysokoprzetworzonych artykułów spożywczych i dania przygotowywać samodzielnie. Wtedy ma się kontrolę nad składnikami i można przy okazji oszukiwania oszukać samego siebie, sięgając po lepszej jakości produkty i lżejsze alternatywy przepisów, np. zastępując majonez jogurtem, lub wzmacniając smak ciast skórką cytrynową zamiast cukrem.

Reasumując, tak jak harmonogramy treningów przewidują dni na regenerację (rest days), tak nasze ciało i umysł potrzebują przerw w diecie (cheat days). Podchodząc do nich z umiarem, możemy następnego ranka bez wyrzutów sumienia przejść do porządku dziennego – aż do następnego razu.