Rozmowa ze Staszkiem Karpielem-Bułecką, wokalistą zespołu Future Folk, któremu catering POMELO towarzyszy w codziennych wyzwaniach

 

POMELO: Staszku, w ostatnich miesiącach jesteś bardzo zapracowany. Nie tylko na sto procent angażujesz się w działalność zespołu Future Folk, ale i w nowy talent- show, aktywnie udzielasz się także w mediach społecznościowych. Skąd czerpiesz energię? Co Cię napędza?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Myślę, że mocno napędza mnie sport – daje dużo energii na co dzień, na scenie. Jak wspomniałaś, w tym roku występuje też w roli jurora i zamiast być ocenianym, sam oceniam i tu niespodzianka, bo to wcale nie jest łatwiejsze. Właśnie ze sportu czerpię chyba najwięcej zasobów, aby moc być zaangażowanym tak, jak bym chciał. Często sam jestem sobie menadżerem, bywa, że mam wiele projektów jednocześnie i aktywność fizyczna jest dla mnie źródłem zasilania i przestrzenią do uporządkowania co i jak chciałbym zrobić.

POMELO: Jak obecnie wygląda Twoja aktywność fizyczna na co dzień?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Staram się trenować minimum cztery razy w tygodniu. W cieplejszej części roku dużo jeżdżę na rowerze, zimą biegam na skitourach, biegówkach, uwielbiam freeride na nartach. Uzupełniam to treningami siłowymi. Zdarzają mi się kilkudniowe przerwy w trakcie trasy koncertowej, ale regularność ma dla mnie duże znaczenie. Bez tego byłoby mi ciężko fizycznie i psychicznie. Sport daje dużo energii, dostarcza endorfin. Ci którzy trenują na pewno wiedzą o co chodzi. Osoby trenujące mają zupełnie inaczej „otwartą” głowę.

POMELO: Jak znajdujesz na to wszystko czas?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Nie jest to zawsze łatwe, często zdarza nam się w ciągu jednego weekendu przejechać Polskę wzdłuż i wszerz, jesteśmy wyczerpani jazdą. Mógłbym stwierdzić, że jestem zbyt zmęczony żeby jeszcze dobijać się siłownią. Mimo to staram się wygospodarować czas na aktywność, choćby żeby mieć energię do tego, co robię na scenie. Przecież nasza muzyka jest do tańczenia i raczej źle by to wyglądało, gdybym sam stał jak kołek na scenie! Oprócz śpiewania dużo się ruszamy i tańczymy.

POMELO: Podobno planujesz powrót do crossfitu?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: To prawda. Dotychczas przeważały u mnie treningi rowerowe i siłowe. Crossfit to idealny sport dla mnie, bo oprócz części siłowej mam też dużo cardio i mogę w jednym treningu połączyć wszystko. Niedługo nadejdzie zima, na pewno będzie też dużo skitouringu i biegania po górach, widzę w crossficie ciekawe uzupełnienie. Ogromną zaletą jest fakt, że jest to grupa, bo ćwicząc w towarzystwie, zwłaszcza zgranym dajesz z siebie więcej. Grupa wspiera i daje inną motywacje. W crossficie nie doświadczam nudy, która zdarzała się podczas monotonnych ćwiczeń na siłowni. Miałem pół roku przerwy w boxie, ze względu na intensywną trasę koncertową. Teraz wracam z nową energią. Oczywiście powrót nie jest prosty, mam wrażenie, że zaczynam od zera, aż dziwi, jak szybko ciało dostosowuje się do sposobu ruchu jaki wybieramy. Jednak moja grupa jest świetnie zorganizowana, napędzamy siebie nawzajem, czuję, że ich obecność ułatwia mi ćwiczenia. No i liczę na pamięć mięśniową.

POMELO: Jak w codziennej walce o dobrą formę pomaga Ci catering POMELO?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: W tej całej bieganinie POMELO jest rozwiązaniem, które zawsze mam przy sobie i zawsze jest gotowe. Nie tracę czasu, nie mam rozterek jak obmyślić urozmaicone posiłki, jak liczyć proporcje składników odżywczych. To przede wszystkim wygoda i zdrowie. Posiłki są dopasowane do mnie, dostarczają wszystkiego, czego potrzebuje. Catering POMELO jest też smaczny, co nie zawsze jest takie oczywiste. W moich treningach nie nastawiam się na sportowe osiągnięcia, ale zbilansowana dieta jest dla mnie bardzo ważna. Bez odpowiedniego żywienia trudno o efekty. Jakość tego, co na talerzu przekłada się bardzo na jakość energii do działania. Teraz mam tego większą świadomość i sam też staram się promować zdrowe odżywianie.

 

 

POMELO: Co stanowi dla Ciebie – jako piosenkarza i sportowca – największe wyzwanie żywieniowe?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Największym wyzwaniem dla mnie jest to, że nie zawsze mam możliwość odżywiać się w sposób tak przemyślany, jakbym chciał. W trasie koncertowej bywa bardzo rożnie z jakością i regularnością. Jestem głodny, na drodze jest wybór – miedzy stacją benzynową albo fast foodem, więc sięgam po byle jaki posiłek, a później żałuję tego, że sobie za bardzo pofolgowałem. Ostatnio jednak zacząłem się mniej tym przejmować. Uświadomiłem sobie jak mocno wyrzuty sumienia przekładają się na to, jak potem myślę, że jest tragicznie i zdrowe odżywianie mi nie idzie. A przecież to nie jest tak do końca. Lubię słodycze, nie będę sobie odmawiał wszystkiego co lubię, staram się po prostu zachować umiar. W tygodniu treningowym staram się, żeby to jedzenie było jak najlepsze, w czym pomaga POMELO.

POMELO: Staszku, jesteś ambasadorem akcji #MamCel z POMELO. Motywujesz do uprawniania sportu i inspirujesz. Zdradź naszym czytelnikom, czy miałeś jakiś cel, gdy podejmowałeś decyzję o skorzystaniu z cateringu POMELO?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Cały czas realizuje ten cel i cały czas mam go w głowie. Ze względu na charakter pracy i wyjazdy nie skupiałem się na nim w 100%, ale teraz zbliża się zima i troszeczkę mniej jest aktywności koncertowej. Sporo osób wyznacza sobie cele na wakacje i zaczyna trenować na przykład w maju, ja mam trochę inaczej. Zimą chcę jeszcze bardziej skupić się na treningach, o ile czas pozwoli. Kocham zimę, góry i narty. Łączę przyjemne z pożytecznym, łączę narty i bieganie po górach zimą.

POMELO: Jak wszyscy wiemy, masz małego synka – czy już teraz wprowadzasz go w świat aktywności fizycznej i zdrowych nawyków? Jeśli tak, to jak według Ciebie przekonać dziecko do takiego trybu życia?

STASZEK KARPIEL-BUŁECKA: Jest jeszcze za mały do tego, aby go na coś namawiać, ale dzieci z natury biegają i ruszają się tyle, ile fabryka dała. Biega non stop. Uwielbia wodę, praktycznie od urodzenia chodzi na basen. Myślę ze przekonywanie jest niepotrzebne. Wystarczy, że widzi jak ja i jego mama lubimy ruch i jaką radość nam to daje. W miarę możliwości będzie do nas po prostu dołączał. A sposobów jest coraz więcej. Jak miał 2 miesiące, to w specjalnej przyczepce chodził z nami na skitourach na Kasprowy Wierch. Towarzyszył na siłowni, na ściance, jeździmy też na wycieczki rowerowe. W tym roku pod koniec zimy chciałbym mu zaproponować narty i zobaczymy, czy złapie bakcyla. Co do diety to narzeczona gotuje mu dużo fajnych, zdrowych rzeczy, a on chętnie próbuje nowych smaków, czasem podjada coś z POMELO. Co ciekawe najlepiej odżywia się u babci. U niej pija jakieś okropnie zdrowe i paskudne w smaku zioła (i prosi o dolewki), zajada miski kasz, mnóstwo warzyw, pije kwas buraczany. W domu uwielbia zielone smoothies, ale tez zdarza się usłyszeć wołanie o “ciaści” 🙂