Zaczynaliśmy w małym pomieszczeniu, pakując pierwsze pudełka ręcznie. Dziś dostarczamy posiłki do tysięcy osób w całej Polsce. Ta historia nie jest tylko o firmie – to historia o czasie, który można odzyskać.
Spis treści
- Wszystko zaczęło się od jednego garnka
- Biuro w piwnicy, zasięg na schodku
- Transformacja, której nie widać na talerzu
- Co przez te 11 lat nie zmieniło się ani trochę
- Czas to nie luksus. To twój zasób
- Urodziny Pomelo – świętujemy razem z Tobą
- Ludzie, którzy tworzą Pomelo
- 11 lat w liczbach (które mówią same za siebie)
- Zacznij odzyskiwać czas – już dziś
Wszystko zaczęło się od jednego garnka
Był rok 2014. Mała kuchnia, jedno duże marzenie i… jeden garnek.
Żeby ugotować zupę ogórkową dla pierwszych klientów, trzeba go było użyć trzy razy z rzędu. Nie było mowy o automatycznych liniach pakujących, dedykowanych systemach CRM ani kilkudziesięcioosobowym zespole. Była Ania, która wstawała o czwartej w nocy, żeby zawieźć pudełka do klientów, potem jechała do marketu po zakupy na kolejny dzień, wracała do domu około ósmej rano i zasypiała na niecałe dwie godziny – by o dziesiątej zacząć wszystko od nowa.
– Bartek dzwonił do mnie drżącym głosem o tej dziesiątej, żebym wstawała i zaczynała gotować – wspomina Ania Foszer, założycielka Pomelo. – Kładłam się spać koło dwudziestej pierwszej, by o pierwszej w nocy wstać, rozwieźć paczki, zajechać do Macro po zakupy i o ósmej złapać jeszcze chwilę snu. Na suficie w mieszkaniu do dziś zostały ślady po sosie szpinakowym, który mi wybuchł w pierwszych tygodniach działalności.
To nie jest opowieść o korporacyjnym sukcesie. To historia o czymś znacznie bardziej ludzkim – o tym, że wielkie rzeczy zaczynają się od bardzo małych kroków.
Biuro w piwnicy, zasięg na schodku
Pierwsze biuro Pomelo mieściło się w jednym pokoju w podpiwniczeniu pierwszej kuchni produkcyjnej. Pełniło jednocześnie funkcję miejsca pracy i magazynu opakowań. Żeby przeprowadzić rozmowę telefoniczną, trzeba było wyjść na schody i stanąć przy oknie – tylko tam był zasięg.
Pierwsza siedziba? Środek lasu w Radości pod Warszawą.
Systemy IT? Excel. Dedykowane oprogramowanie dla cateringów po prostu nie istniało – wszystko trzeba było wymyślać od zera, arkusz po arkuszu.
Kierowcy? Właśni, z jednym pracownikiem biurowym, który w razie potrzeby sam wsiadał w samochód i dowoził brakujące zamówienia. Olga Kęska, jedna z pierwszych pracowniczek Pomelo, pamięta, że uwielbiała budzić go telefonem o świcie w takich sytuacjach i słuchać zaspanego głosu w słuchawce.
Na początku Pomelo miało dwie kuchnie – jedną w Warszawie, jedną w Krakowie. Jedna osoba pełniła obowiązki kilku dzisiejszych stanowisk. Wszyscy pracownicy znali się osobiście. Na święta Ania i Olga własnoręcznie pisały życzenia na kartkach i pakowały prezenty – a w pudełkach czasem lądowały prawdziwe owoce pomelo, nawiązując do nazwy marki.
To były inne czasy. Ale to właśnie z tamtego miejsca wyrósł dzisiejszy catering dietetyczny, któremu zaufały tysiące osób.
Transformacja, której nie widać na talerzu
Z zewnątrz Pomelo wygląda prosto: zamawiasz, dostajesz pudełka, jesz. Ale za tą prostotą kryje się dekada ciągłych zmian.
Technologia. Kiedy Pomelo startowało, pierwsze torby do klientów wyjeżdżały z pełnymi danymi osobowymi widocznymi na zewnątrz – RODO jeszcze nie istniało, a i tak nikt wtedy nie myślał o takich szczegółach. Dziś Pomelo korzysta z dedykowanego systemu CRM, złożonych arkuszy analitycznych i całych działów, które każdego dnia analizują działalność firmy na wielu poziomach jednocześnie.
Produkcja. Wszystko zaczęło się od jednego 10-półkowego pieca. Dziś sprzęt Pomelo to kilkumilionowa inwestycja w maszyny, które każdego dnia mieszają, mielą, szatkują i pieką ponad 10 ton surowca. Do dyspozycji jest automatyczna linia pakująca i cztery półautomatyczne.
Przestrzeń. Siedziba zmieniła się trzy razy jeśli chodzi o samą produkcję. Powierzchnie biurowe wzrosły czterokrotnie. Z jednego pokoju w podpiwniczeniu do kilkuset metrów kwadratowych nowoczesnej przestrzeni.
Ludzie. Z firmy, która miała być hobby i sposobem na zabicie czasu, Pomelo przerodziło się w pełnowymiarowy biznes zatrudniający i współpracujący z około 200 osobami w całej Polsce – i nie tylko.
Smak i oferta. Receptury były przez lata udoskonalane, by spełniać oczekiwania nawet wymagających smakoszy. Mapa dostaw rozrosła się wielokrotnie. A liczba diet – z kilku podstawowych do kilkunastu różnych planów żywieniowych, dopasowanych do różnych celów i potrzeb. W sklepie Pomelo pojawiły się nawet własne produkty, jak proteinowe masło orzechowe.
Co przez te 11 lat nie zmieniło się ani trochę
Przez całą dekadę zmieniało się niemal wszystko – technologia, skala, przestrzeń, zespół. Ale jedno zostało takie samo od pierwszego dnia.
Powód, dla którego Pomelo w ogóle powstało.
Ania gotowała, bo gotowanie było jej pasją. Ale szybko okazało się, że to, co robiła, rozwiązuje realny problem prawdziwych ludzi. Problem czasu. Braku go. Tej codziennej harówki z planowaniem posiłków, robieniem zakupów, gotowaniem, sprzątaniem – powtarzanej dzień po dniu, tygodniami, latami.
Pomelo od początku było odpowiedzią na pytanie: co by się stało, gdybyś nie musiał tracić tych kilku godzin tygodniowo na jedzenie?
Dziś, 11 lat później, ta odpowiedź jest dokładnie ta sama. Tylko skala jest inna.
Czas to nie luksus. To twój zasób
Policzmy to uczciwie. Planowanie menu, zakupy, gotowanie, sprzątanie po gotowaniu – to minimum 1–1,5 godziny dziennie. Przy pięciu dniach roboczych to ponad 5 godzin tygodniowo. 20 godzin miesięcznie. Prawie 250 godzin rocznie.
Czyli ponad 10 pełnych dób każdego roku poświęconych tylko na to, żeby mieć co jeść.
Klientki i klienci Pomelo odzyskują ten czas. I – jak mówią – to zmienia więcej niż się spodziewali. Nie tylko to, co jedzą. Zmienia to, ile mają energii wieczorem dla rodziny. Ile spokoju w ciągu dnia. Ile przestrzeni na rzeczy, które naprawdę lubią robić.
To właśnie jest serce tego, co robimy od 11 lat.

Urodziny Pomelo – świętujemy razem z Tobą
11 lat to dobry moment, żeby powiedzieć: dziękujemy. Każdemu, kto zamówił pierwsze pudełko z ciekawości. Każdemu, kto wrócił po tygodniu. I każdemu, kto jest z nami od lat.
Z okazji urodzin przygotowaliśmy coś dla Ciebie.
🎂 -25% na pierwsze zamówienie z kodem URODZINY25
Ale to nie wszystko. Razem z promocją startuje konkurs urodzinowy – wejdź na stronę i sprawdź, co można wygrać.
👉 Sprawdź ofertę urodzinową i weź udział w konkursie → pomelo.com.pl/urodziny
Ludzie, którzy tworzą Pomelo
Jedną z rzeczy, o której nie mówi się dość często, jest to, że Pomelo nie jest tylko miejscem pracy – to miejsce, gdzie ludzie rosną.
Olga, która zaczynała od obsługi klienta, przez lata przeszła przez wiele ról i dziś odpowiada za zupełnie inne obszary firmy. W czasie pracy w Pomelo wzięła ślub, zrobiła dwa podyplomy z dietetyki sportowej i psychodietetyki, kupiła psa tej samej rasy co Ania i Bartek.
To nie jest przypadek. Firmy, które przeżywają 11 lat i wciąż rosną, buduje się z ludzi, którzy traktują je jak swoje.
I właśnie dlatego historia Pomelo jest taka, jaka jest.
11 lat w liczbach (które mówią same za siebie)
| Wtedy | Dziś | |
|---|---|---|
| Powierzchnia biurowa | 1 pokój w piwnicy | 4× większa |
| Kuchnie produkcyjne | 1 | kilka lokalizacji |
| Sprzęt produkcyjny | 1 piec 10-półkowy | kilkumilionowa inwestycja |
| Surowiec dzienny | garnek zupy | 10+ ton |
| Linie pakujące | ręczne pakowanie | 1 automatyczna + 4 półautomatyczne |
| Diety w ofercie | kilka | kilkanaście |
| Zespół | kilka osób | ~200 współpracowników |
| Systemy IT | Excel | CRM + działy analityczne |
Zacznij odzyskiwać czas – już dziś
Jeśli czytasz to i myślisz: „może warto spróbować” – to dobry moment. Nie dlatego, że mamy promocję (choć -25% z kodem URODZINY25 to naprawdę dobra okazja). Ale dlatego, że za każdym pudełkiem Pomelo stoi 11 lat doświadczenia, kilkadziesiąt udoskonalonych receptur i jeden prosty cel: żebyś miał więcej czasu na to, co dla Ciebie ważne.
Zaczęliśmy od jednego garnka i jednej osoby, która nie spała po nocach.
Dziś możemy zadbać o Twoje posiłki – żebyś Ty spał spokojnie.
👉 Wybierz swój plan i skorzystaj z promocji urodzinowej → pomelo.com.pl/urodziny
Pomelo Catering – dieta pudełkowa z dostawą do domu. 11 lat doświadczenia, kilkanaście diet do wyboru, dostawa w całej Polsce.











